21 Wrz '15

Za rok wrócimy czyli Woodstock

Kiedy w poprzednim roku, otwierałem w Kambodży kolejną puszkę piwa Angkor, a w głośnikach komputera rozbrzmiała muzyka byłem jednocześnie smutny i szczęśliwy. Smutny bo nie mogłem tam być. Szczęśliwy, że jednak pośrednio uczestniczyłem w tym wydarzeniu. Gdzie? na Przystanku Woodstock.

Ten rok miał być inny. Już od kwietnia wiedzieliśmy, że przylecimy do Polski na wakacje, a Kostrzyn był obowiązkowym punktem w naszej trasie przejazdu. Przyjaciele, znajomi i nieznajomi, muzyka i niepowtarzalny klimat. W czerwcu dostaliśmy propozycję od WOŚP, aby przygotować wykład na Przystanku Woodstock dotyczący naszej podróży. Oczywiście zgodziliśmy się. Nigdy wcześniej tego nie robiliśmy, ale co tam, pewnym osobom się nie odmawia 🙂 Nie liczę już na ilu Przystankach byłem. Każdy różni się od poprzedniego. Nie ma lepszych czy gorszych bo każdy jest inny – jak jego uczestnicy. Pośród jednorodności dnia codziennego na Woodstocku przebija się wielobarwne światło. Ludzie nie boją się uśmiechać do siebie, założyć arbuza na głowę czy też ściągnąć z siebie wszystko. Przez trzy dni każdy spuszcza nieco powietrza z wentyla swojego życia. Jedni śpiewając, inni kąpiąc się w błocie lub w czasie koncertów dają się ponieść na rękach publiczności. Zdarzają się kłótnie, nieporozumienia, ale zwykle kończą się wspólnym piwem lub chociaż przybiciem piątki. Bo nie każdy uczestnik musi kochać drugiego, ale większość tego drugiego uczestnika przynajmniej szanuje.

Z roku na rok festiwal się zmienia. Ilość warsztatów, inicjatyw jest tak bogata, że nie sposób we wszystkim uczestniczyć. Słyszałem wiele głosów, że coca cola, że za duże plakaty, ze reklamy na telebimach itd. No ale jeśli chcemy mieć festiwal ze darmo nie oczekujmy, że odbędzie się on bez sponsorów. Chwała im więc za to. W tym roku miałem okazję zobaczyć jak wygląda Woodstock od kuchni. I pierwsze słowa jakie się nasuwają to profesjonalizm i pasja. Niewielka ekipa na backstageu i patrol rozstawiony na polu zapewniają, że festiwal po prostu musi się udać. Nie dziwi mnie ten fakt, że Przystanek Woodstock to tak świetnie przygotowana impreza, w końcu robią ją Ci sami ludzie, którzy w styczniu organizują finał WOŚP.

W tym roku doświadczyłem też małej zmiany pokoleniowej ponieważ przyjaciele z moich rodzinnych stron Ania z Wawkiem i Karolcia z Tomasem przyjechali ze swoimi chłopakami na festiwal. Fantastyczny obrazek! Myślę, że już za kilka lat i Janek dołączy do naszej wesołej ekipy 🙂

Ahh zapomniałbym, wykład! Niesamowite skąd wzięło się na nim tyle osób?! Zjechała rodzina, przyszli przyjaciele, znajomi i nieznajomi żywo zainteresowani sposobem życia, które sobie wybraliśmy. Dzięki raz jeszcze za przybycie. Pawłowi za pytania, a tacie za niewybredne komentarze 🙂

To co, widzimy się za rok? 🙂

P1080267 P1080260P1080257 DSCN1167 P1080224 P1080219 DSCN1170 DSCN1164 DSCN1162P1080275 P1080255 P1080198 P1080196P1080304 P1080303 P1080302 P1080297