10 Kwi '14

Z pamiętnika położnej w podróży. Dzień trzeci.

 

„22.02.2014

Właśnie obudziłam się po 4 godzinach snu, łącznie spałam 6h. Jest dobrze, bo gdy wstałam w nocy po dwugodzinnej drzemce, myślałam że umrę. Do wstania zmobilizowała mnie tylko myśl, że czeka na mnie położna, którą obiecałam zmienić. Ja wróciłam do pracy, ona położyła się w moim łóżku. Dzisiejszy poród (raczej wczorajszy)-dni zlewają mi się w jedną całość- był niezwykły. Dziecko urodziło się samo. Naprawdę, tylko delikatnie je podtrzymywałam i ściągnęłam pępowinę z szyi. Urodziła  się szczęśliwa dziewczynka.

Podczas przygotowywania antybiotyku dla kobiety po niecałkowitym poronieniu nagle w drzwiach stanęła kolejna rodząca- trzymając się za krocze. Szybko przeszłyśmy do części porodowej. Ledwo położyłam prześcieradło i założyłam rękawiczki. Gdy kładła się do łóżka głowa dziecka była już urodzona. Szybko pozbyłyśmy jej bielizny i przywitałyśmy kolejne dziecko szczęśliwie urodzone w naszej klinice! Po porodzie zebrałyśmy wywiad: dziewiąte dziecko, zielone wody, podobno 38 tygodni, ale dziewczynka wyglądała na przenoszoną. Po kilku godzinach intensywnej obserwacji dostrzegłam nadmierne krwawienie i słabo obkurczoną macicę. Szybko podłączyłyśmy jej płyny, Oxytocynę, zacewnikowałyśmy. Zorganizowanie całego sprzętu było nie lada wyzwaniem, bo nie miałam bladego pojęcia co gdzie leży. Biegałam i szukałam w półmroku.. wszystko skończyło się dobrze.

Teraz pada, leżę w łóżku, mam chwilę dla siebie. Boli mnie głowa, gardło i uszy. Jestem przeziębiona. Mieszkam w dużym namiocie w szkole. Dziwne uczucie mieszkać w budynku, w namiocie. Sprawdza się! Dzięki temu mamy trochę intymności. Swoją dość dużą przestrzeń dzielę z położną ze Stanów. Jednak każda nowo przybyła osoba śpi razem z nami, ponieważ nasz namiot jest największy. Mamy łóżka polowe. Dużą kuchnię na środku pokoju. Gotuje każdy kto ma czas i ochotę. Cieszę się, że zawsze ktoś się znajduje do ugotowania obiadu. Toaleta jest mała, bez światła, wodę spuszczamy kubeczkiem. No i mamy osobną toaletę gdzie możemy załatwiać „grubsze” spawy.  Znajduje się ona na drugim końcu szkoły. Papier wyrzucamy do reklamówek. Mamy tylko zimną wodę, a ciśnienie jest tak słabe, że kąpiel trwa trzy razy dłużej. Nie narzekam, bo codziennie mogę się wykąpać. Najgorsze jest to, że zlew dzielimy z brudnymi narzędziami po porodzie. Myjemy tam zęby, twarz.. Uważam! Tylko to mogę zrobić.

Wczoraj spędziłam przyjemne chwile nad oceanem. Niesamowite, a zarazem przerażające wrażenie: połamane palmy, bawiące się dzieci na huśtawkach przywieszonych do drzew, wielkie fale i czarny piasek. Skusiłam się nawet na kąpiel. Po wyjściu zostałam otoczona wianuszkiem dzieci, które nie spuszczały mnie z oczu, odprowadzając mnie pod samą szkołę.”

1_01 1_17 1_16 1_15 1_14 1_13 1_12 1_11 1_10 1_09 1_08 1_07 1_06 1_05 1_04 1_03 1_02