02 Kwi '14

Z pamiętnika położnej w podróży. Dzień pierwszy.

Ostatnio dogrzebałam się do mojego pamiętnika, który prowadziłam na Filipinach. To co przeczytacie jest trochę chaotyczne, bo pisane na kolanie. Zazwyczaj w namiocie porodowym ,w nocy, czekając na kolejne nowo narodzone dzieci.

 

” 20/02/2014

Od czego tu zacząć… Jestem tak zmęczona, że ciężko zebrać mi myśli. Jest tu tak dużo pracy, że trudno znaleźć czas na odpoczynek, a  już tym bardziej na pisanie.

Po przylocie zobaczyłam jak wygląda lotnisko. Ruina, taśma na którą obsługa wrzucała bagaże siłą własnych mięśni. Zaśpiewali nam piosenkę dziękując za przylot i życząc nam udanego pobytu. Po wyjściu z lotniska taksówkarze oferowali swoje usługi, ale ja cierpliwie czekałam na kogoś kto po mnie przyjedzie. W końcu nadjechał ambulans, od razu domyśliłam się że to po mnie. W drodze okazało się, że nie mieszkamy w Taclobanie, tylko małej miejscowości- Dulagu…

Od razu po przyjeździe ruszyłam do pracy, bo korytarz przepełniony był ciężarnymi czekającymi na zbadanie.

Codzienne poranki zaczynają się przyjmowaniem ciężarnych. Badania prenatalne trwają cały dzień. W między czasie przyjmujemy rodzące.

Mój pierwszy poród z Robin: Margie-  18 lat, rodzi swoje pierwsze dziecko, w 34 tygodniu ciąży, z regularną czynnością skurczową. Czas oczekiwania na maleństwo to dwie godziny. Wraz z Robin siedziałyśmy na drugim łóżku do momentu urodzenia się główki. Robin podtrzymując dziecko przekazała je mamie. Chłopiec ważył 1850g, Apg 8/10/10. Pozostawiłyśmy ich w ciągłym kontakcie skóra do skóry, po trzech godzinach odpępniłyśmy Małego i zbadałyśmy Go. ( Przez pierwsze dni, gdy Margie nie miała jeszcze pokarmu, a jej synek wykazywał objawy odwodnienia, karmiłyśmy Go mlekiem od „zastępczej matki”, która miała 3,5 miesięczne dziecko i mnóstwo pokarmu. Margie wraz ze swoim synkiem została z nami 3 tygodnie, do czasu gdy nie miała już żadnych problemów laktacyjnych, a mały osiągnął wagę 2250 g).

Inna pacjentka: CII, PII- ciąża druga, poród drugi, w terminie porodu, przyjęta z całkowitym rozwarciem. Zdążyłam założyć rękawiczki, po kilku sekundach pojawił się pęcherz płodowy. Dziecko urodziło się w „czepku”. Po urodzeniu się główki, palcem zrobiłam małą dziurkę w pęcherzu, odsłoniłam i oczyściłam buzię dziecka.  Bez jakiegokolwiek ingerencji poczekałam do następnego skurczu. Po chwili urodziło się już całe Maleństwo. Delikatne pękniecie krocza spowodowane nacięciem przy pierwszym porodzie. Jeżeli nie ma krwawienia to podstawową zasadą tu panującą jest czekanie na samoistne urodzenie się łożyska. Pępowinę przecinamy po kilku godzinach.

Kilka godzin snu i następne porody. Kolejne dziecko rodziło się przez trzy dni. Wszystko przebiegło prawidłowo, jednak pozostały reszki łożyska, które Robin usunęła ręcznie.

Jestem zmęczona wszyscy mówią po angielsku, a mi brakuje słów. Wszyscy są z Ameryki lub Australii. Z Filipińczykami łatwiej jest się porozumieć, niż z Balijczykami. Nie mamy tu zasięgu. Gdy tylko się pojawi- wysyłam sms-y. Tęsknię za Radkiem.”

1 2 3