04 Kwi '14

Z pamiętnika położnej w podróży. Dzień drugi.

 

„21/02/2014

Dzisiaj spałam 4 godziny- rekord! Po nocnym porodzie- krwotok poporodowy (wystarczyło wyrównać płyny i podać 20j Oxytocyny. Jakże przydatne jest tu moje polickie doświadczenie w zakładaniu wenflonów!) obudził mnie śpiew dochodzący z namiotu porodowego. Godzina 3:00 w nocy położne witają mnie uśmiechem i pokazują nowo narodzone dziecko. Ciężko mówić tu o Sali porodowej- namiot porodowy z dwoma łóżkami . Na ścianie napis: „Weź głęboki oddech dla swojego dziecka!”.

Przy krwawieniu poporodowym preferowana jest Oxytocyna i chińska tabletka Yunnan Baiyao.

Mamy tu małe dziecko, którego matka przebywa w szpitalu. Ono zostało pod opieką młodszego rodzeństwa, dlatego postanowiłyśmy zabrać je do nas. Znajdujemy mu „zastępcze matki”, które karmią go co kilka godzin. Nosimy je na zmianę i naprawdę się o nie troszczymy!

Obecnie mamy pięć rodzących- same wieloródki na początku porodu. Nie badamy tu kobiet przez pochwę. W momencie odczuwania parcia trafiają na porodówkę i rodzą swoje dziecko. Czasem proces porodu trwa 2-3 dni. Mam więc czas- idę się położyć. Staram się  oszczędzać siły, bo noc będzie długa! Czuję, że dam radę! Dzisiaj kraby- świeżo złowione, ale są też ryż i warzywa.”

12 3 456