16 Paź '14

Widok z pozycji powróconego

11 tys. km –  tuk tukiem, autobusem, busem, pociągiem, dwoma samolotami i samochodem, żeby  po 45h pojawiła się tabliczka z napisem „Witamy w Polsce”. A na sobie plecaki z 10 miesięcznym doświadczeniem.

To jak wyglądał ten ostatni rok w Azji wiecie sami z postów na blogu. Jednak o wszystkim nie da się napisać. Wszystkich emocji nie przeniesiemy na „papier”. Oprócz cudownych widoków, pocztówkowych plaż, uśmiechniętych ludzi i gorącego klimatu przyszło nam się zmierzyć z trudnymi sytuacjami. Początki zawsze są trudne, a takich początków mieliśmy kilka. Nowe miejsce, nowi ludzie, inna kultura, kuchnia i zwyczaje. Wszystkie te doznania, zwłaszcza trudne pokazał nam, że człowiek poradzi sobie nawet w najdalszym zakątku świata. Wystarczy trochę pozytywnego myślenia zmieszać z odrobiną odwagi i wierzyć w to, że wszystko będzie dobrze. Nie jest to przepis na szczęście, ale jeden z tysiąca sposobów jak do niego dążyć. Poza tym na swojej drodze spotykaliśmy niesamowitych ludzi z Polski, na których zawsze można było polegać i mit złośliwego Polaka za granicą został przez nas szybko obalony.

Po 10 miesiącach w Azji, Polska wygląda dla nas inaczej. Las pachnie jeszcze intensywniej, ulice wydają się być bardziej czyste, a życie dokładnie poukładane. Tylko, gdzie podziało się życie? Czemu zniknęli ludzie z chodników, a samochody jeżdżą tak cicho? Czy w przeciągu roku tyle mogło się zmienić czy może spojrzenie na ten sam punkt z innego miejsca zmienia jego postać? Może nie warto odpowiadać na te pytania tylko czerpać z miejsca to co ma najlepsze, więc kończymy już posta i lecimy opychać się jesiennym powietrzem, pierogami oraz pić kawę (i nie tylko) z najbliższymi 🙂

W Polsce zostajemy do 5 listopada, wiec do zobaczenia! 🙂