14 Paź '15

Wełniana czapka czyli o zwyczajach i zabobonach

Od jakiegoś czasu zaczęłam pisać felietony do położniczego czasopisma:” W czepku urodzone”. Jeżeli macie ochotę przypomnieć sobie jak niezwykłe i zaskakujące wierzenia i tradycje związane z macierzyństwem panują w Kambodży to zapraszam do lektury!

 

Wełniana czapka w 40 stopniowym upale. Czyli o khmerskich okołoporodowych zwyczajach, zabobonach i wierzeniach.

W Kambodży, niezależnie od miejsca porodu – czy jest to biedna wieś, czy szybko rozwijające się miasto – przekazywane z pokolenia na pokolenie wierzenia związane z ciążą, porodem i połogiem to rzecz święta. W wielu khmerskich rodzinach termin planowanego porodu nie jest obojętny. Określone daty konfrontowane są z chińskim kalendarzem. W obecnym roku Kozy dziecko powinno urodzić się w nocy, dzięki czemu jego przyszłość będzie spokojna i szczęśliwa. Z kolei w roku Koguta lepiej, żeby nie przychodziło na świat z samego rana, bo tak jak kogut będzie wstawać skoro świt i ciężko pracować. Najszczęśliwszy w chińskim horoskopie rok Tygrysa nie jest jednak zalecany dla poczęcia dziewczynek. Wg wierzeń takie kobiety będą niezależne i wyzwolone, przez co w przyszłości trudno będzie im znaleźć męża. Pępowina owinięta wokół ciała dziecka jest w Kambodży symbolem Buddy, który zapewni dziecku pomyślność. Po porodzie kawałek takiej pępowiny ucina się, wysusza, przyczepia do sznurka i owija wokół brzuszka lub rączki dziecka. Dzięki temu maleństwo będzie chronione przez złymi mocami. Ciężarnym nie zaleca się siadania blisko schodów, bo pewne jest, że będą miały ciężki i długi poród. I faktycznie, tutejsze kobiety unikają schodów jak diabeł święconej wody. Jak natomiast poradzić sobie z nudnościami pierwszego trymestru? Wystarczy wstając z łóżka przejść nad mężem, przekazując mu w ten sposób złe samopoczucie. Podobno sprawdza się lepiej niż krakersy i napój imbirowy. Ciąża to dopiero początek. Tak naprawdę prawdziwa kaskada wierzeń i przesądów zaczyna się po porodzie. Położnice w 40-stopniowym upale zakładają wełniane czapki, a do uszu wkładają watę. Ma je to uchronić przed utratą ciepła i zapobiec bólom głowy. W konsekwencji powoduje przegrzanie i odwodnienie. Ciepło, które utrzymują przez następnych kilka tygodni, ma im pomóc odzyskać siły sprzed ciąży. Na wsiach, aby zapewnić kobiecie ciepło i zminimalizować krwawienie poporodowe, pod łóżkiem umieszcza się palenisko. Zaczadzona kobieta leży tak, na plecach lub brzuchu, kilka razy dziennie do ok. 2. miesiąca po porodzie. W miastach kobiety nie powinny używać klimatyzacji, powinny za to ciepło się ubierać, a swoją dietę oprzeć na ostrych potrawach, w szczególności zalecany jest pieprz. Natomiast dla utrzymania swojej urody kobieta do tygodnia po porodzie nie powinna się kąpać. W przeciwieństwie do mamy dziecko powinno zostać wykąpane w pierwszych dniach po porodzie. Na wsiach zdarza się, że do pierwszej kąpieli dodaje się piwo, aby poprawić jego układ immunologiczny. Ubiera się je w rękawiczki, czapeczkę, ubranko, zawija w kocyk. Brzuszek, główkę i rączki smaruje się maścią z dodatkiem eukaliptusa, aby nagrzać małe ciałko i by łatwiej mu się oddychało. To nadal nie wszystko, co kambodżańskie kobiety robią, aby dodać sobie sił witalnych i energii. Zgodnie z tradycją każda położnica jest zobowiązana do wypicia wina ryżowego z dodatkiem ziół, czasem insektów i węży. Tę tajemniczą miksturę piją codziennie przez kilka tygodni. I nikt nie zastanawia się nad tym, co dzieje się z dzieckiem, karmionym piersią tak „wzmocnionej” matki…

Nie da się ukryć, że tradycyjne obrządki i przesądy są bardzo głęboko zakorzenione w khmerskiej kulturze. W większych miastach pod wpływem edukacji i podnoszącej się świadomości społecznej zwyczaje te powoli zanikają. A może jedynie zaczynają być tematem tabu?

celka8P1060541 P1070092