1
zadjecie
1_15
1
pamiętnik_2
10
01 Kwi '14

Praca, praca, praca, czyli dzień jak co dzień

Po kilku dniach wpadłam w wir pracy. Przez dużą ilość pacjentek, które przychodziły do naszej kliniki, nie miałyśmy chwili wytchnienia. System pracy lokalnych położnych opiera się na 24 godzinach pracy, po których następuje 24h przerwy. Jest ich tylko sześć, więc w pierwszych tygodniach mojego pobytu, które były bardzo pracowite wszystkie chodziłyśmy „do tyłu”. Oficjalnie dzień zaczynał się o 8:00 przekazaniem sobie dyżuru. Wszystkie siedząc przy stole, pijąc kawę i jedząc śniadanie (zazwyczaj jajko lub ryż i owoce) rozmawiałyśmy o naszych pacjentkach. Dzieliłyśmy się różnymi spostrzeżeniami, wiedzą i decydowałyśmy o wypisach matek z dziećmi do domu (przeciętnie spędzały z nami pierwsze 24h po porodzie). Potem zaczynałyśmy przyjęcia ciężarnych. Zwykle trwało to do 13-14:00, w tym czasie badałyśmy około 20-30 kobiet. Czasem z powodu braku miejsc dostawiałyśmy dodatkowe polowe łóżka, na których przeprowadzałyśmy kompleksowe wizyty. Około godziny 14:00 miałyśmy przerwę na obiad, choć był to bardzo umowny czas, ponieważ w każdej chwili mogłyśmy być wezwane do porodu… i najczęściej tak było. Późnym popołudniem wypisywałyśmy pacjentki do domów i wręczałyśmy im małe podarunki (batony energetyczne, szczoteczki do zębów, ubranka dla dzieci). Przed odwiezieniem ich karetką zbierałyśmy się i robiłyśmy wspólne, pamiątkowe zdjęcie. Dalsza część dnia i nocy była podyktowana ilością porodów i przyjęciami rodzących.

Read More
25 Lut '14

Kilkanaście porodów Celi na Filipinach

Jak widać na załączonych fotografiach Cela świetnie sobie radzi na Filipinach! Przyjęła już 15 porodów, pisze że pracuje ze świetnymi ludźmi i czuje się dobrze. Warunki w jakich pracuje są bardzo polowe m.in. namioty w rozłożone w szkole, ale jedzenie za to jest na prawdę smaczne. Ostatnio nawet serwowano kraby!

Już za trzy tygodnie Cela wróci i z pewnością będzie sporo pisać na ten temat Filipin.