14 Sty '14

Dzień drugi Ubud

Obudziła nas burza i… kogut. Byliśmy pewni ze dzień spędzimy w domu, ale gdy tylko deszcz przestał padać zadzwonił telefon z wiadomością od Kasi (o Kasi więcej w następnych postach po autoryzacji;)), że zabiera nas na wycieczkę. Wypożyczonym skuterem pojechaliśmy zwiedzać niekomercyjne miejsca w Ubud – mieście, w którym żyjemy – i… było genialnie! Świątynie, święte źródła, wodospady,  miejsca walk kogutów, rytualne tańce, pola ryżowe, wulkan,… indonezyjski obiad – to dużo jak na kilka godzin od obudzenia i drugiego dnia w Ubud.

To zaczarowane miejsce ale napiszemy o nim więcej wkrótce… niebawem duże święto w Ubud… więc będziemy świętować 🙂

Co jutro? nie wiemy nic poza tym, że pewnie znów będzie zaskoczenie.

PS. Marta – zdjęcia na motorze z dedykacją dla Ciebie :*