P1120173
04 Lut '16

Słów kilka

Janek ma już 7 tygodni! Wszyscy, którzy mają dzieci wiedzą jak wygląda życie w pierwszych tygodniach, więc na pewno rozumiecie dlaczego nie wrzucaliśmy żadnych postów. Piękny czas poznawania się, karmienia piersią oraz nieprzespanych nocy… Janek ma już ponad 5kg i jest naszym spirytualnym wojownikiem! Bardzo silne dziecko. W tym czasie nie byliśmy jednak sami. Odwiedziły nas moje kuzynki z chłopakami i moja mama! Ola z Miriam wspierały nas podczas porodu, ale o tym kiedy indziej. Wszyscy mamy się bardzo dobrze. Pogoda na Bali dopisuje, więc humory też!

Read More
_1100649
Żona i Córka Johna
radcel
16 Paź '14

Widok z pozycji powróconego

11 tys. km –  tuk tukiem, autobusem, busem, pociągiem, dwoma samolotami i samochodem, żeby  po 45h pojawiła się tabliczka z napisem „Witamy w Polsce”. A na sobie plecaki z 10 miesięcznym doświadczeniem.

Read More
21
22 Kwi '14

Kolęda po balijsku

Na Bali w ciągu roku wypada ok 220 świątecznych dni i wszystkie są związane z religią. Na jedną z uroczystości zostaliśmy zaproszeni.

Read More
26 Mar '14

Święcenie pojazdów

W sobotę miało miejsce wydarzenie, które pierwsze przynosi na myśl – dzień świętego Krzysztofa i święcenie samochodów 🙂 Tutaj jest podobnie z tym, że święci się wszelkie pojazdy, a duchownym staje się każdy, kto założy odpowiedni strój i będzie wykonywał odpowiednie czynności z tym związane. Cała ceremonia odprawiana jest przed domem. Do pojazdów przyczepia się dary dla bogów w postaci liści bananowca z owocami, ryżem i kwiatami. Dziękuje się w ten sposób bogom za pomyślność na drodze i bezpieczeństwo oraz, że w przyszłości nic złego nam się nie stanie.

02 Mar '14

Dary od sąsiadów :)

Przed wczoraj rano wychodząc z domu zauważyłem na stole koszyk wykonany z liści młodej palmy, a w środku kwiaty. Okazało się, że to prezent od naszych sąsiadów przyniesiony ze świątyni. Po południu obdarowany zostałem również owocami ze świątyni – może to sprawka bogów, ale były naprawdę smaczne 🙂 Jadąc na targ udało się „ustrzelić” Mount Agung – najwyższy wulkan na Bali 3031 m n.p.m. – który w porze deszczowej często schowany jest w chmurach.

10 Lut '14

Neuh Kuning 12 – nasz nowy adres

To już miesiąc od wyjazdu z Polski. Życie tu i teraz jest dla nas tak naturalne i przyjemne, że nie zastanawiam się jak mogłoby być teraz w Polsce. Codzienne poranki z kubkiem kawy, jogą, widokiem na dziką roślinność, zapachami natury i odgłosami przeróżnych zwierząt (ptaki, jaszczurki, koguty, świerszcze i wiele, wiele innych) powoduje, że zbliżamy się do natury i zaczynamy żyć w zgodzie z nią. Przestają przeszkadzać mi mrówki, które wynoszą nasze jedzenie i jaszczurki, które biegają po naszych talerzach. Tak mogę przyznać, że jesteśmy już w pełni zaaklimatyzowani! To nasze śniadanie- naleśniki z bananami i awokado!

07 Lut '14

Goście!

Pierwsi goście odwiedzili nas kilka dni temu. W środę w Denpasar wylądowali Gosia ze Stachem… dobrze jest zobaczyć znajome twarze na drugim końcu świata… i co z tego że daleko – przecież można dolecieć 🙂 Póki co byliśmy coś zjeść w dobrym warungu, Stachu uczył się sterować skuterem, a teraz odpoczywają u Mario w Sanur, a niebawem przeniosą się do Teresy i Rafała nad morze (wkrótce, o nich napiszemy bo to na prawdę świetni ludzie). Aaa no i byliśmy w Monkey Forest… ale na ten temat rozpiszemy się w kolejnych postach. To co, kto następny nas odwiedzi? 🙂

19 Sty '14

Kevin sam (w niezwykłym) domu

Radek – Na wstępie… żyję! Krewetki były świetne, niebawem je powtórzę.

To już tydzień jak jesteśmy na Bali. Postanowiliśmy więc wyruszyć w poszukiwaniu nowego miejsca do życia – swojego domku na Bali. Jednym z pierwszych na jakie trafiliśmy był schowanych pośród palm i krzewów dom z bali nad rzeką, w której mieszkał Kevin – amerykanin z Seattle. Osoba Kevina, tak jak i jego dom były niesamowite. Wydawało nam się, że dom umiejscowiony jest na drzewie, ponieważ urwisko rzeki było dość duże. Z okien było widać palmowy las i słychać było szum rzeki (w której Kevin nierzadko się kąpał). Miejsce niesamowite, zdjęcia nie oddają choćby część tego klimatu, ale uwierzcie było magicznie. Będziemy do niego często zaglądać… nie tylko ze względu na lokalizację ale i osobowość Kevina.