06 Lip '15

Ryby, robaki i inne przysmaki czyli targ

Targ – to szczególne miejsce, w każdym zakątku świata.

 

Na targu zaopatrzymy się w niezbędne produkty, dowiemy się co słychać u Maryśki, Kryśki czy Zdzicha, a nierzadko zjemy coś smacznego. Nie inaczej jest na Silk Island. Tutaj targ żyje od 6 do 9 rnao. Zaledwie trzy godziny, ale dość intensywne. Kupić możemy prawie wszystko. Od warzyw przez owoce do agd czyli garnki, noże i miotły. Jest też spory wybór świeżych ryb prosto z rzeki. To najlepsze miejsce, aby zgłodnieć bo od rana gotują się w kotłach curry, grillują banany i wysmażają banciao (duże placki z nadzieniem z mięsa mielonego i kiełków lub owoców morza podawane z sosem orzeszkowym). Jeśli nie jesteśmy głodni, ale chcielibyśmy coś pochrupać to najlepiej kupić smażone karaluchy lub koniki polne przyrządzone na ostro. Ale nic tak rano nie smakuje jak kawa. O tak! Z widokiem na Mekong, za niecałą 1zł. Proszę bardzo! Jeśli znamy miejscowy język to możemy się dowiedzieć miejscowych plotek, a jeśli nie znamy to pozostaje nam słuchać i kiwać głową 🙂 Targ to miejsce, które wg mnie charakteryzuje dany kraj. Czyli co targ to obyczaj 🙂