31 Sty '15

Cel(ow)a praca

Dawno nie wrzucałam nic z mojego świata porodowego, a powód tego jest prosty i powszechnie znany, czyli brak czasu 🙂

 

Mój dzień zaczyna się poranną 7-kilomertową drogą do pracy na rowerze. Po przedarciu się przez poranne korki kupuję kawę lub kokosa i zabieram się za swoje obowiązki. A jest ich niemało. Oprócz papierkowej pracy (której szczerze nie lubię), przygotowuje pokój do naturalnych narodzin, prowadzę szkołę rodzenia i uczestniczę w porodach (co daje mi najwięcej szczęścia). Co dwa tygodnie prowadzę szkolenia dla położnych i powtarzam jak mantrę, na czym polega naturalne położnictwo. Opowiadam o karmieniu piersią, o kontakcie dziecka z matką – skóra do skóry, o późnym odpępnianiu noworodków itd. Powoli zaczynam dostrzegać już małe zmiany, a to jak na Kambodżę bardzo dużo. Pierwszym naprawdę pięknym i naturalnym porodem w klinice było przyjście na świat Franka. Klikając na link http://www.lifeforcemagazine.com/index_21.htm możecie przeczytać relację z porodu widzianego oczami ojca, który jest zawodowym fotografem i opisał za pomocą słów i zdjęć to co przeżył w tym niezwykłym momencie.
To tak tytułem wstępu, ale już niedługo opiszę i pokaże jak wyglądają moje zajęcia szkoły rodzenia, jak przygotowaliśmy pokój do naturalnych porodów i opowiem coś więcej o porodowej stronie Kambodży.

celi-i-mlodzi-rodzice_1 celi-i-mlodzi-rodzice