specjalna mikstura zagęszczonego mleczka i...
21 Cze '14

Jeśli kawa to i herbata

Tajlandia to kraina smaków. Przepyszne curry, smażone makarony, ryż na tysiące sposobów, ale także… mrożona kawa i zielona herbata. Można je kupić, na każdym rogu. W małej knajpce, na straganie lub od pani na motorze. W upalny dzień, przy temperaturze 35 C zimna kawa lub herbata potrafi być wybawieniem. Zwłaszcza, że wykonywana jest niebanalny sposób, a podawana również niezwykle, choć osobom wychowanym w latach 90-tych doskonale znana.

Read More
4
3
3
04 Mar '14

Placki bananowe

Potrzeba matką wynalazku… zapewne, nie po raz ostatni się o tym przekonuję. Dzisiaj rano sprawdzając co mam na śniadanie, zauważyłem jedynie banany, jajko, mleczko kokosowe i mąkę – idealne na szybkie śniadanie!

Read More
26 Lut '14

Naleśniki z bananami, wanilią i mleczkiem kokosowym

Chyba już nic prostszego wymyślić nie można. Przepis na naleśniki wg swojego uznania, a nadzienie następujące:

Kilka dojrzałych bananów, laska wanilii , mleczko kokosowe i limonka. Banany rozgnieść widelcem, następnie dodać miąższ ze środka wanilii, polać trzema łyżkami mleczka kokosowego i skropić limonką. Całość wymieszać, nakładać na placki i zrulować. Smacznego! 🙂

5
25 Lut '14

Krewetki z zielonym curry

Dzisiaj dokonałem wielkiego wyczynu… wstałem o 5:45 🙂 Wszystko po to, aby skoczyć na targ, a następnie zrobić na obiad świeże krewetki.

Read More
4
20 Lut '14

Czerwone curry z ziemniakami…

Dzisiaj na obiad zaserwowałem modyfikację czerwonego curry z ziemniakami, fasolką wężową, pomidorami, a wszystko to ugotowane w mleku kokosowym

Read More
17 Sty '14

Krewetki!!!

Dzisiaj kupiliśmy na targu różne egzotyczności (ale o reszcie tym w następnym poście teraz skupmy się na jednym).

Krewetki! Marzyłem o nich odkąd przylecieliśmy na Bali. W końcu udało się dostać na tradycyjny targ, na którym pan sprzedawca wyciągnął z wody pełnej kostek lodu i much wielkie krewetki. Nie wiem ile ich było, mniej niż kg i zapłaciliśmy za to ok 5zł! Reszta była już formalnością. Powrót skuterem do domu, wyciągniecie woka, kilka wskazówek od Liny (nasza sąsiadka) i można było działać. Cała robota to ok 5 min. Trochę czosnku, świeżej limonki, oleju kokosowego, a smak? Nie, powiem wam… ale był cudowny:) Jak przyjedziecie to bądźcie pewni, że przygotuje je dla was… o ile przeżyje po dzisiejszej porcji. Jeśli znajdziecie na blogu następnego posta to znaczy, że krewetki było dobre, muchy za bardzo nie skakały po nich i po prostu przeżyłem 🙂